Przedstawiając problematykę związaną z wyposażeniem wnętrz hoteli butikowych w lipcowym numerze "HOTELARZA", zaprezentowaliśmy przykłady obiektów tego typu w Polsce zilustrowane wypowiedziami ich właścicieli i dyrektorów. - Nie możemy pozwolić sobie na zmianę wystroju co dwa-trzy lata, aby nadążyć za zmieniającą się modą - mówił wówczas właściciel gdańskiego hotelu Hanza Filip Wójcikiewicz.
Dodając, że z tego właśnie powodu: ani w Hanzie, ani w innych naszych obiektach nigdy nie pojawi się skóra z zebry na obiciach, ani też plastikowe lampki, projektowane przez Starcka. Philippe Starck jest jednym z najwyżej notowanych designerów na świecie. Wiele osób traktuje go jako bardziej showmana niż designera, a jego realizacje uznaje za "produkcyjne" i wykorzystujące styl określany mianem "eklektyzmu dla mas". Nie zmienia to faktu, że Starck współpracował z Ianem Schragerem, twórcą hoteli butikowych - i projektował wyposażenie wnętrz m.in. takich hoteli, jak Royalton Hotel w Nowym Jorku, Mondarin Hotel w Los Angeles czy St. Martins Hotel w Londynie. Wspólnie ze Schragerem pracują obecnie nad hotelami "W" sieci Starwood.
Codziennie docierają do nas informacje o zawodach, które istnieją tylko dzięki pasji osób je wykonujących. Ostatnio podczas zajęć z jazdy konnej spotkałem kowala. Jest to jedyny kowal na kilka powiatów i tak naprawdę zajęcie to wykonuje tylko dlatego, że kocha konie. Jest samoukiem, a kowalstwo traktuje jako dodatkowe zajęcie. Kiedyś, zanim taka osoba na własną rękę mogła zacząć wykonywanie fachu, musiała oprócz kilkuletniej praktyki u "mistrza" zdać trudny egzamin praktyczny.
Obecnie jest kilka profesji, które, wykorzystując wiedzę z różnych dziedzin, powstają na nowo lub w naszej kulturze są zawodami zupełnie nowymi. Takim przykładem może być barista. Czy jest to już zawód? Myślę, że tak. Ale prawdziwych baristów jest niewielu. Szybki rozwój kawiarni i duży popyt na kawę przyczynił się do tego, że w wielu punktach możemy kupić kawę. Jakość tej kawy jest różna i zależy również od urządzeń (ekspresu, młynka, ekspresu automatycznego, kawiarki) oraz samego baristy.
Pierwszym, podstawowym, najbardziej skutecznym i najtańszym sposobem zniechęcenia gości do korzystania z usług naszego hotelu jest pozbawienie ich wszelkich informacji o istnieniu obiektu. Nie posiadając takowych, nigdy do nas nie dotrą. Czyli, poza obligatoryjnym i wymaganym przez przepisy kategoryzacyjne szyldem, żadnych reklam, drogowskazów, billboardów.
Reklama i internet
Jeśli prawdą jest, że co najmniej 50 proc. gości szuka informacji o obiektach noclegowych w interencie, to absolutnie należy pamiętać o tym, żeby naszego obiektu pod żadnym pozorem w sieci nie było. űadnych stron internetowych hotelu, żadnych portali rezerwacyjnych, żadnych adresów mailowych. Oczywiście w dobie globalizacji i społeczeństwa informacyjnego nie zawsze mamy wpływ na to, kto i co o nas pisze. Ale - jeśli faktycznie jesteśmy tak dobrzy w zniechęcaniu, to możemy zadbać, by na turystycznych forach internetowych lub portalach oceniających jakość usług obiektów noclegowych pojawiły się informacje o najbardziej pożądanej przez nas treści, czyli: hotel jak z czasów realnego socjalizmu, trzeci świat, personel chamski i niedouczony, brud, smród i drożyzna. Wystarczy tylko odpowiednio postępować z tymi gośćmi, którzy w jakiś sposób o istnieniu naszego hotelu się dowiedzieli, dotarli do niego i spróbowali jedynie skorzystać z naszych usług.